Masz temat? Zadzwoń!!! 518 236 986

Ciemna strona targowiska: Jeszcze Cię kur.. przetrzymam

Zdjęcie aktualności Ciemna strona targowiska: Jeszcze Cię kur.. przetrzymam

Sezon truskawkowy oficjalnie rusza. Przed Targowiskiem Gminnym w Nowym Przybojewie spotkać można wielu plantatorów i jeszcze większą liczbę handlarzy, którzy kupują od nich towar. Choć słowo kupują poprzedzone jest często wymuszeniem sprzedaży. Celem tego materiału nie jest generalizowanie, gdyż byłoby to krzywdzące a pokazanie problemu, który istnieje wiele lat a tak mało się o nim mówi w przestrzeni masowej i medialnej. Sprzedaż owoców w Nowym Przybojewie często odbywa się w urągających kulturze ludzkiej sytuacjach, gdy przyjezdni handlarze wobec niezadowalającej oferty stosują brudne zagrywki. Nie brakuje wyzwisk, niszczenia samochodów czy nawet zastraszania. Pycha, pogarda, lekceważenie to zachowania na porządku dziennym. Niektóre z nich mają niemal charakter przestępczy.

- Do urągających sytuacji dochodzi niemal każdego dnia i to kilka razy. To ludzie szczególnie z Warszawy i okolic. Traktują naszych plantatorów jak największe zło. Notorycznie wyrywane są klamki z samochodów, czy niszczone drzwi w busach. Nie wspominam już o wyzwiskach, bo to po prostu chleb powszedni dla tych ludzi. Od ostatniego poniedziałku już kilkukrotnie byłem świadkiem jak plantatorzy atakowani są w bezpardonowy sposób zanim jeszcze wjadą na teren targowiska. Takie zachowania obserwuje od 2012 r. Ich taktyka polega na tym by zatrzymać rolnika jeszcze przed wjazdem na targowisko, tak by nie poznał ceny innych sprzedających. Często otoczony przez kilka osób musi ustąpić – przyznaje Wojciech Klik, zarządca targowiska w Nowym Przybojewie, który sam był wielokrotnie straszony.

Popytaliśmy samych plantatorów czy byli ofiarami takich ataków. Chcą zachować anonimowość, ale ich wypowiedzi nie pozostawiają złudzeń a z opisanych sytuacji wyłania się przerażjący obraz.

- Przed rokiem młody handlarz na oko, ok. 25-letni w trakcie pół godz. podchodził do mnie 5 razy i pytał po ile truskawki? No to mu mówię: proszę pana już kilka razy mówiłam. Łubianka kosztuje 16 zł i nie zejdę z ceny. Na to on wypalił: Jeszcze cię kur.. przetrzymam godzinę to inaczej będziesz gadać. Łzy napłynęły mi do oczu, ale z ceny do końca dnia nie zeszłam i oddałam towar kolejnego dnia na tzw. przemysłówkę. Wtedy wolałabym wyrzucić owoce nawet do śmietnika niż pójść na ugodę z tym człowiekiem – mówi pani Janina z gm. Czerwińsk, która na Targowisku w Nowym Przybojewie sprzedaje od blisko 10 lat.

47 – letni Jerzy z tej samej gminy już nie raz musiał naprawiać swój samochód po wizycie na targowisku w Nowym Przybojewie.

- Niektórzy są bezwzględni. Raz przebili mi opony w samochodzie, innym razem wyrwali wszystkie klamki w drzwiach. Jeden raz handlarz straszył mnie nawet nożem wymachując przed moimi oczami – opowiada nasz rozmówca, który prosi o anonimowość.

Wiele osób zapewne zada sobie pytanie, dlaczego aż w taki sposób zachowują się ci ludzie. I tu dochodzimy do tzw. "tajemnicy poliszynela" czyli kwot, które handlarze zarabiają później sprzedając zakupiony towar. Często to sumy o 50 a na początku sezonu nawet 100 procent większe niż zapłacone miejscowemu plantatorowi. Podczas sezonu na dobrej odmianie truskawki można bardzo dobrze zarobić. Jak mówią nam osoby zajmujące się biznesem owoców miękkich to pieniądze rzędu od 30 do nawet 100 tys. zł za sezon. Dlatego handlarze często nie mając żadnych hamulców w bezpardonowy sposób traktują producentów.

- W zeszłym roku to nie były odosobnione przykłady, kiedy grupa osób rzucała się na rolnika, który przyjeżdżał i nawet nie zdołał jeszcze wysiąść z samochodu a już miał otwarte drzwi z jednej i drugiej strony. Sam byłem świadkiem sytaucji, gdzie została wyrwana z zawiasów klapa bagażnika samochodu osobowego. Początek sezonu to największa gratka dla handlarzy z Polski, którzy przyjeżdżają do Nowego Przybojewa, ponieważ jest tu największe przebicie cenowe. Każdy jest zainteresowany by pozyskać jak najlepszy produkt. W mniemaniu tych ludzi nie liczy się jak go pozyskają. Po prostu muszą go mieć, by sprzedać owoce na innym zamożniejszym rynku. Podstawową zasadą jest brak wszelkich zasad – tłumaczy lokalny specjalista branży owoców miękkich obserwujący wydarzenie na targowisku w Nowym Przybojewie od kilku lat.

W tym roku na miejscu po raz kolejny pojawi się ochrona. Nie zapewni ona stuprocentowego bezpieczeństwa na i wokół targowiska. Zapewne również patrole policyjne dla dobra wszystkich pojawiać się będą w tej niewielkiej miejscowości częściej. Czy to jednak zmieni pewne okropne nawyki? W opinii wielu nie...