Masz temat? Zadzwoń!!! 518 236 986

Motocyklem po Polsce

Zdjęcie aktualności Motocyklem po Polsce zbiory klubu motocyklowego Cavalcade

Na taki pomysł zwiedzania po raz trzeci z rzędu, zdecydował się klub motocyklowy Cavalcade z Raciąża, który w 10 dni pokonał ponad 3,4 tysiąca kilometrów na motocyklu. Jest to nie tylko ciekawa forma aktywności w czasie wolnym, ale i sposób na podróżowanie w grupie.

Przygotowania do wyprawy trwały długo, ale nie były tak intensywne, jak za pierwszym razem. Trasa została wyznaczona nie po Europie, jak to było do tej pory, ale po Polsce.

- Przygotowania trwały długo, bo to już jest trzecia nasza wyprawa 10-dniowa. Dwa lata temu byliśmy w Rumunii, Bułgarii i Serbii, w tamtym roku Czarnogóra, Albania, a w tym roku w związku z sytuacją epidemiczną wybraliśmy trasę dookoła Polski. Wracając do przygotowań to były one mniej intensywne niż do tej pory, bo każdy z uczestników wyprawy wiedział już jak ma się przygotować do podróży. Logistycznie zawsze się przygotowujemy do takiego wyjazdu w ten sposób, że zabieramy wszystko, co jest możliwe, czyli namioty, śpiwory, sprzęt do napraw, wszystko to ładujemy na motocykle i wyruszamy w drogę - mówi Andrzej Pokorski, prezes klubu motocyklowego Cavalcade.

Trasa liczyła ponad trzy tysiące kilometrów i zajęła 10 dni, w tym czasie motocykliści zwiedzili między innymi Frombork, Augustów, czy Białowieżę.

-  Zaczęliśmy od Fromborka, pojechaliśmy na trójstyk granic Polski, Litwy, Rosji, i potem wzdłuż wschodniej granicy przez Augustów, Białowieżę, i dotarliśmy do Bieszczad. Generalnie staraliśmy się jechać jak najbliżej granicy. Muszę przyznać, że takie przedsięwzięcie jak objazd Polski w 10 dni to jest wyzwanie, bo w zasadzie codziennie robiliśmy od 300 do 500 km. I te krótsze odcinki to były z kolei trudne, a to w górach a to dużo zakrętów. Podróż polegała na tym, że my od rana do wieczora w zasadzie jechaliśmy na motocyklach. Wyzwaniem logistycznym, jak co roku, jest znalezienie bazy noclegowej na trasie podróży, bo nie planujemy przy takim wyjeździe noclegów, gdyż nie wiadomo nigdy jakiego figla spłata pogoda, albo sprzęt, dlatego noclegi wybieramy spontanicznie. W tym roku pogoda nie dopisała i przez 10 dni podróży przez 7 dni padało od rana do wieczora. Wyjechaliśmy w 9, na trasie dołączyło do nas dwóch kolegów, jeden z Płocka, drugi z Poznania. Podróż zakończyliśmy w ośmiu na Westerplatte - opowiada Pokorski.

Jest to niewątpliwie ciekawa forma spędzania czasu wolnego, ale tylko dla wytrwałych, a już na pewno nie dla rodzin z dziećmi. 

-  Muszę powiedzieć, że wymaga to wielkiego wysiłku fizycznego, ale i grupa musi być zgrana, bo to jest 10 dni razem, sami faceci, więc to różnie bywa. Jednak konflikty zdarzają się bardzo rzadko, ale grupa jest zdyscyplinowana, więc każdy wie, że tylko taka solidarność i wzajemne wspieranie się pozwala taką podróż wytrwać. W tym roku utrudnił nam podróż deszcz, w tamtym roku z kolei upały. Moim zdaniem przy tak trudnych warunkach i przy tylu dniach razem, musi być ekipa bardzo zgrana - podkreśla Andrzej Pokorski.

Klub motocyklowy Cavalcade organizuje jeden wyjazd 10 dniowy (rocznie) dla samych motocyklistów, i jeden wyjazd tygodniowy (5 dni), gdzie motocykliści jadą ze swoimi towarzyszkami. W tym roku będzie to wyjazd na Dolny Śląsk w okolice Karpacza.

Wybór trasy motocyklowej ma znaczenie, bo są różne formy takich wyjazdów. Każda podróż to okazja do poznania ciechwych ludzi i miejsc. Wspomnienia z wyprawy bezcenne.

- Są ludzie, którzy wybierają na takie podróże wyłącznie bezdroża, ale to trzeba mieć już odpowiedni sprzęt. Są ludzie, którzy pokonują drogę motocyklem tak żeby jechać gdzieś tam powczasować. Natomiast my staramy się wybierać ciekawe trasy, by po drodze coś ciekawego można było zwiedzić. W tym roku jednym z najciekawszych przeżyć było spotkanie w Bieszczadach z panem Zygmuntem, który wypala węgiel drzewny i występuje w serialu tv "Magiczne Bieszczady". Jest to człowiek, który mieszka z niedźwiedziami, wilkami, w lesie, w jakimś baraku. Z każdej podróży przywozimy filmy i zdjęcia, które oglądamy podczas wspólnych spotkań, zwłaszcza zimą, kiedy to wspomninamy nasze wyprawy  - zaznacza Pokorski.

Plany wyjazdowe klubu na przyszły rok to Alpy - Austria, Włochy i trasa licząca około 4 tysiące kilometrów. Życzymy szerokiej drogi!