Masz temat? Zadzwoń!!! 518 236 986

Wzorem Johna Wayna. Niezwykła historia kowbojów z Sochocina

Zdjęcie aktualności Wzorem Johna Wayna. Niezwykła historia kowbojów z Sochocina

 

Kochają konie, dobry western i bez wątpienia należą do jakże rzadkiego już dziś grona kowbojów. I choć wielu osobom trudno w to uwierzyć w niewielkim Sochocinie mieszkają jedni z najlepszych na świecie specjalistów w zawodach Team Roping. Z największą przyjemnością przedstawiamy Państwu: Sławomira Majerkiewicza i Jarosława Gmurczyka.

- Kocham konie od dziecka, gdyż ojciec chował konie i zakorzenił we mnie pasję do tych wspaniałych zwierząt. Kocham też westerny a innych filmów po prostu nie oglądam. 15 lat temu spotkałem się ze Sławkiem w Sochocinie i powiedział mi, że jeśli chcę byś prawdziwym kowbojem, muszę z nim jechać na zawody do Karpacza. Tak to wszystko się zaczęło - wspomina Jarosław Gmurczyk.

Na swoim koncie zgrany duet ma wiele sukcesów zarówno w Polsce jak i świecie. Sochocińscy kowboje triumfowali i zajmowali drugie miejsce tylko w poprzednim roku w zawodach organizowanych w Czechach i na Słowacji. Ich cel pozostaje niezmieniony: chcą się mierzyć i trenować z najlepszymi.

- Od zawsze interesowała nas praca kowbojów tzw. roperów z lassem, którzy muszą wykazać się odcięciem bydła od stada czy zapędzaniem zwierzyny do stada. Jako pierwsi Polacy zaczęliśmy jeździć na tego typu zawody i odnosić sukcesy. Minęło pięć lat nim Team Roping Polska zostało najlepszym stowarzyszeniem. Aktualnie czekamy na eliminacje do zawodów w Las Vegas. Tam czekają na nas treningi w Texasie i Kanadzie - dodaje Jarosław Gmurczyk.

Oprócz wielu sukcesów na arenie międzynarodowej dwaj dzielni śmiałkowie dzikiego zachodu mają w planach stworzenie mini zoo i jeździeckiego miejsca dla dzieci niepełnosprawnych w Sochocinie.

- W najbliższym czasie po epidemii chcemy stworzyć miejsce, gdzie będziemy robić pokazy dla dzieci niepełnosprawnych, które mam nadzieję będą miały z tego powodu dużo radości. By atrakcji nie brakowało otwieramy również mini zoo - dodaje Sławomir Majerkiewicz.

Aktualnie do mini zoo dotarł już choćby kilku mięsięczny kangur. Nie brakuje oczywiście owieczek, osiołka, ptaków i oczywiście koni. To miejsce magiczne, ale na dzikim zachodzie były ponoć tylko takie miejsca.